Zaglądamy do kolejnych dwóch książek wydawnictwa Egmont z serii „Bobas odkrywa naukę”, z których możemy dowiedzieć się, w jaki sposób oczy i uszy pomagają nam poznawać świat. Wydaje mi się, że te dwie książki będą bardziej odpowiednie dla trochę starszych maluchów i przedszkolaków -3-4 latków. Jeśli interesują się częściami ciała, to tutaj znajdą prosto zobrazowaną budowę oka i ucha oraz informacje w jaki sposób obraz i dźwięk docierają do naszego mózgu.

“WZROK”

Dziecko bawi się w piaskownicy kopiąc łopatką, dlaczego dziecko widzi łopatkę? W jaki sposób ta informacja dociera do mózgu? Dlaczego łopatka wygląda na niebieską? W jaki sposób powstaje tęcza? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi w książce, wytłumaczone w prosty sposób, w sam raz dla ciekawego świata malucha. Z Tych dwóch książek Janek chętniej wybiera właśnie tę, jest dla niego bardziej „życiowa” 😊

“SŁUCH”
 

Dziecko gra na gitarze tworząc muzykę. Trącana struna drga, powstają wibracje, a wibrująca cząsteczka powietrza tworzy fale dźwiękowe, które słyszymy. Dzięki uszom do naszego mózgu dociera impuls, który zostaje przekształcony w muzykę. Niektórzy, aby lepiej słyszeć potrzebują aparatu słuchowego, a jeszcze inni zupełnie nie słyszą dźwięków i porozumiewają się językiem migowym.

Ta książka dla niespełna dwulatka wydaje się bardziej skomplikowana. Janek szybko przewraca strony gdzie przedstawione są wibracje i fale, a skupia się na instrumentach i dzieciach rozmawiających językiem migowym. Myślę, że do tej części musi jeszcze trochę podrosnąć. Jednak wiem, że wśród 3-4 latków jest sporo dociekliwych obserwatorów ludzkiego ciała  i dla nich będzie w sam raz.

Jeśli szukacie innych książek z tej serii SPRAWDŹ TUTAJ

TĘCZA NA TALERZU

My dziś zrobiliśmy własną tęczę. Szybki eksperyment, do którego będą potrzebne kolorowe groszki (my użyliśmy Skittles, ale M&M lub inne tego typu też będą dobre) talerz i trochę ciepłej wody. Układamy groszki na talerzu, wylewamy ciepłą wodę na środek i czekamy chwilę obserwując naszą tęczę. Prosty eksperyment, a daje sporo radości. Nasza tęcza długo nie przetrwała, Janek wrzucając niewykorzystane groszki sprawdzał jak kolory mieszają się i rozpływają. Kiedy wszystko było już pomieszane Janek pobiegł po łyżkę i przekładał groszki z misi do miski. Zrobiliśmy dwie tęcze, a zabawa na tyle się spodobała, że zostałam zobligowana do kupienia kolejnych groszków.  😊