Tym razem propozycja od wydawnictwa EneDueRabe, książka na którą wpadłam przypadkowo, ale od razu przyciągnęła moją uwagę. Jej bohaterami są zwierzęta, a historię opowiadamy własnymi słowami. Nie ma w niej tekstu, ale nie jest to wyszukiwanka w stylu Czereśniowej.

Pewnego dnia sprzed domu rodziny piesków, dwie myszy kradną tort, wtedy właśnie zaczyna się cala historia i pogoń za uciekinierami. W międzyczasie możemy obserwować również przygody innych zwierząt: mały królik szuka z mamą zagubionego misia, małpy zabierają kotce kapelusz, a mały prosiaczek spada z urwiska. Wszystko to możemy opowiadać na różne sposoby. Gdy Janek czyta z tatą tworzą zupełnie inną historię niż, gdy czyta ze mną i to jest chyba najfajniejsze w tej książce. 🙂

 

 

PIECZEMY BABECZKI

Zainspirowani zabieramy się za robienie babeczek. Jakiś czas temu, szukając przepisów na zdrowe przekąski trafiłam w internecie na fajny przepis- muffinki z czarnej fasoli, bez dodatku mąki. Nie wiem czy go znacie, ale dla nas jest super, bo jakiś czas temu postanowiliśmy ograniczyć mąkę w naszym jadłospisie. Wykonanie jest bardzo szybkie i proste, Janek z chęcią je, więc czego chcieć więcej. 🙂

Janek od kilku dni wspominał coś o torcie, jednak w obecnych czasach wyczarować tort z tego co jest akurat w domu to nie takie hop siup (przynajmniej dla mnie 🙂 ), dlatego krakowskim targiem zgodziliśmy się, że zrobimy babeczki. Pomocnik już od rana szykował się do pracy, biegał z foremkami po mieszkaniu i wyjadał rodzynki. 🙂

Nasze babeczki nie wyrastają tak pięknie jak te z mąką, nie dodaję też do nich proszku do pieczenia, czasami rezygnuję z cukru dodając więcej daktyli lub bananów, ale naprawdę wychodzą smaczne i są fajną przegryzką.  Gdybyście chcieli przepis do dajcie znać, chętnie podeślę.