Dziś zaglądamy do książki Pluszowy Zajączek Wydawnictwa Bis.

W domu Jacka i Gabrysi w Wigilijny poranek trwają ostatnie przygotowania do Świąt. Dzieci stroją choinkę, a w całym domu pachnie pieczenią i ciastem. Wszyscy z niecierpliwością oczekują wieczoru. Tylko mały Pluszowy Zajączek ma duże zmartwienie i jest smutny. Z kopertą w ręku wychodzi z domu i wyrusza na poszukiwania Świętego Mikołaja. Na podwórzu spotyka Wronę, Mróz i Bałwanka, którym trochę niechętnie i nieśmiało przyznaje, że podejrzał list Jacka do Mikołaja. Gdy Zajączek zobaczył, że jego najlepszy przyjaciel w swoim liście prosi o nowego zajączka, zrobiło mu się bardzo przykro i smutno, dlatego zabrał i schował tę ważną wiadomość. Po pewnym czasie zrozumiał swój błąd i wstydząc się swojego zachowania postanowił go naprawić.

Nowi przyjaciele pomagają Zajączkowi w poszukiwaniach. Czy uda im się w porę odnaleźć Świętego Mikołaja i dlaczego Jacek poprosił o drugiego przyjaciela dowiemy się już z książki 🙂

Jest to pięknie zilustrowana, ciepła historia z przesłaniem. W sam raz dla maluchów, które czasami mijają się z prawdą lub mają trudności z przyznaniem się do błędu. Każdy z nas popełnia błędy, najważniejsze abyśmy umieli przyznać się do nich i spróbować je naprawić


UBIERANIE CHOINKI
 W ubiegłe Święta Janek miał  5 miesięcy i nie potrafił się jeszcze przemieszczać, więc z choinką zupełnie nie było problemu.  W tym roku wybraliśmy małą choinkę w doniczce z nadzieją, że będzie bardziej stabilna. Na chwilę obecną bilans jest taki, że nasza choinka od wczoraj została ubrana i rozebrana już 5 razy. Gdy tylko kończę zawieszanie ozdób, pod choinkę podjeżdża duża ciężarówka i wszystkie bombki lądują w środku, a następnie odjeżdża w stronę patelni, która stoi po środku pokoju 😊 Tam wszystkie świecące ozdoby są dokładnie mieszane i pojedynczo na łyżce od zupy przenoszone do garnka, który stoi trochę dalej. Gdy Janek traci zainteresowanie, z garnkiem w ręku ubieram choinkę, a za chwilę znowu podjeżdża ciężarówka 😊 Całe mieszkanie i my wszyscy jesteśmy w brokacie, ale ja i tak cieszę się, że Janek póki co nie wpadł na pomysł żeby wdrapać się na choinkę. Wszystko przed nami! Tak właśnie wyglądają u nas przygotowania do świąt.