Jak często rozmawiamy z dziećmi o żywności? Czy faktycznie nasze dzieci wiedzą skąd wzięły się warzywa na naszym talerzu? Nie każdy posiada przydomowy ogródek i ma możliwość pokazania dzieciom jak rosną warzywa i owoce. Dla niektórych wyda się to banalne i oczywiste. Jednak  jestem przekonana, że część dzieci może kojarzyć pochodzenie warzyw wyłącznie z warzywniakiem, w którym codziennie robią zakupy wraz z rodzicami. I tu z pomocą przychodzi książka “Skąd się bierze jedzenie?” od wydawnictwa Zielona Sowa. Dzieciaki znajdą w niej odpowiedzi na wiele pytań. Dowiedzą się jak rosną truskawki i jaki udział mają w tym pszczoły. W jaki sposób powstaje czekolada, którą tak bardzo lubią nie tylko dzieci. 🙂 Skąd się bierze mąka w naszych sklepach. Które owoce rosną na drzewach, a które na krzaczkach.

Ta książka jest nie tylko dla dzieci, które nie miały styczności z uprawą roślin. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś ciekawego. Oprócz naszych rodzimych roślin znajdziemy też strony poświęcone uprawie ryżu, owocom egzotycznym, przyprawom korzennym czy grzybom. Wszystko to w bardzo przyjemnej oprawie z dużą ilością kolorowych ilustracji.

Muszę przyznać, że Janek nie od razu przekonał się do tej książki (w końcu nie jest to książka o samochodach czy dinozaurach) 🙂 Gdy przychodzi paczka z księgarni, to wiadomo, że na pierwszy ogień idą zawsze te super ciekawe, na które czekał. Dopiero po dwóch – trzech dniach zabiera się za pozostałe. Tak też było w tym przypadku. Jednak gdy już się do niej zabrał to z chęcią i zainteresowaniem. Nie ukrywam, że bardzo zaciekawił go proces produkcji czekolady. 🙂

 

 

OGRÓDEK

Ostatnio gdy kilka dni spędziliśmy u dziadków, Janek miał okazję pierwszy raz wykopywać warzywa z ogródka babci Ani. Na początku trochę przestraszył się słoneczników, które wydawały mu się strasznie duże. A do tego, poruszane przez wiatr sprawiały wrażenie groźnych przeciwników. Jednak gdy po chwili okazało się, że słoneczniki nie są zainteresowane atakiem, Janek mógł spokojnie zająć się innymi warzywami. Wyrywał marchewkę, buraki, kalarepę, zobaczył jak rośnie cebula. Podjadał paprykę zerwaną prosto z krzaczka i dźwigał swoje ulubione małe dynie. Wiosną mamy w planach założyć własny ogródek warzywny, zobaczymy co nam z tego wyjdzie. 🙂