W końcu przyszła wiosna! My już tylko czekamy, aby ruszyć w góry i trochę pochodzić. Dlatego dziś chciałabym pokazać Wam świetną książkę dla małych podróżników. ” Szlaki polskich gór ” autorstwa Agnieszki Nożyńskiej-Demianiuk , w prosty i ciekawy sposób przybliża polskie góry. 

Na samym początku znajdziemy to, co w niej najważniejsze: zasady bezpieczeństwa i porady, opisany ekwipunek oraz podpowiedzi, o czym należy pamiętać przed wyjściem w góry. Wszystko pokazane w przystępny i prosty sposób. To właśnie te ważne wskazówki spodobały mi się najbardziej. Ilość wody jaką trzeba zabrać na całodzienną wycieczkę, przeliczona na szklanki. Co powinno znaleźć się w każdej apteczce. W jaki sposób planować wycieczkę. Autorka przypomina również o tym, aby wpisać numery alarmowe do telefonu. Dzieciaki poznają też oznaczenie szlaków. Mitem jest często słyszane stwierdzenie, że czarne szlaki są najtrudniejsze, a zielone najłatwiejsze. Warto o tym pamiętać podczas planowania wycieczki. Dlatego nie sugerujemy się kolorami i czytamy dokładnie opisy szlaków. Szlak oznaczony na żółto lub zielono może wbrew pozorom być bardzo trudny i wymagający. Czyli znajdziemy w niej podstawy, bez których nie powinniśmy wychodzić w góry.

Dalsza część książki to krótkie przedstawienie najważniejszych pasm górskich. Ich najwyższe szczyty, budowa, położenie, miejsca, które warto zobaczyć i trochę ciekawostek. Dużo ilustracji i wszystko przedstawione tak, aby zainteresować młodego czytelnika. Można powiedzieć, że to szlaki polskich gór w pigułce. Między innymi dowiemy się z niej , że prędkość wiatru na Śnieżce dochodzi nawet do 300km/godz. W Górach Świętokrzyskich archeolodzy odkryli ślady dinozaurów. Natomiast Tatrzański Park narodowy został uznany za jeden z 30 najpiękniejszych parków na świecie. Jest co czytać, a więc pozostało tylko zaplanować wycieczkę! 🙂

TROCHĘ NASZYCH GÓRSKICH WSPOMNIEŃ 🙂

Część z Was, która zna mnie lepiej, wie jak bardzo lubię góry. Zwłaszcza nasze Tatry, w których czuję się najlepiej. Od wielu lat (właśnie na szybko policzyłam, że od 15) staram się wyjeżdżać w Tatry kilka razy w roku. Czasami na dłuższe dwutygodniowe wyjazdy, a czasami na 4 dni, tak aby trochę się zmęczyć i naładować akumulatory. Jednak w ubiegłym roku po raz  pierwszy nie udało nam się wyjechać ani razu. Dlatego tęsknym wzrokiem patrzę na tę książkę, na zdjęcia i tylko odliczam.

Janek swój debiut w Tatrach zaliczył mając miesiąc i kilka dni. Przy pierwszej możliwej okazji spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście były to tylko spacery po dolinkach, moja forma pozostawiała wiele do życzenia, ale było cudownie. Okazało się, że Janek polubił takie wyprawy. Spał w chuście, budził się tylko na jedzenie i przebranie. A my mogliśmy spokojnie chodzić cały dzień. Podczas kolejnego wyjazdu Janek miał około roku. Tu już było trochę przygód, więcej chodziliśmy, robiliśmy pikniki na polanach, zbieraliśmy kamienie. Janek zaliczył też swoją pierwszą burzę w górach. W sumie to nawet o tym nie wiedział, bo całą przespał. Początkowy plan zakładał, że chłopaki mieli czekać na mnie w schronisku, a ja miałam szybko wejść sobie na Kościelec i do nich dołączyć. Jednak spodziewaliśmy się kiepskiej pogody, dlatego plany zostały zmienione, a my nie wychodziliśmy nigdzie wysoko. Mimo to wracaliśmy trzy godziny w deszczu. A Janek tylko od czasu do czasu otwierał kontrolnie oko i dalej szedł spać. 🙂

Z Wanduśką też mieliśmy jechać zaraz po skończeniu pierwszego miesiąca życia. Jednak kolejna fala pandemii pokrzyżowała nam plany. Dlatego Wandzia ma trochę do nadrobienia. Czekamy, może już niedługo ruszymy w komplecie. 🙂