Większość z nasz wychowało się na tych wierszach, bo kto nie zna „Kaczki dziwaczki” czy „Na straganie”. Dlatego też, gdy Janek skończył pół roku wybrałam dla niego wydanie, które zainteresuje go ciekawymi i kolorowymi ilustracjami. Na początku głównie przeglądaliśmy ilustracje, Janek tak szybko przewracał strony, że nie nadążałam z przeczytaniem nawet połowy wiersza. Później przyszedł zachwyt i czytaliśmy bardzo często, ale raczej po jednym wierszu, bo jeszcze nie potrafił dłużej usiedzieć w jednym miejscu. Gdy już się cieszyłam, że teraz to Janek w końcu dorósł i będziemy czytać coś dłuższego niż krótkie, kilkuwersowe wierszyki, okazało się, że zainteresowanie znikło. Jednak po jakiś 4 miesiącach znowu wróciliśmy do wierszy i teraz czytamy je codziennie przed snem. Janek sam wybiera wiersze, do tej pory najchętniej słuchał „Na straganie”, „Kłamczucha” i „Arbuz”, jednak od jakiś dwóch tygodni na pierwszy ogień zawsze idzie „ Żaba” i „Katar” bo jest w nich doktor, który bada i leczy.

Wierszy Brzechwy zachwalać nie trzeba, dlatego szukałam ładnych i kolorowych ilustracji, bo to właśnie one na początku przygody z czytaniem przyciągają uwagę maluchów. Wybrałam książkę wydawnictwa GREG z ilustracjami Aleksandra Jasińskiego, bo wydały mi się najciekawsze. Myślę, że ta książka zostanie jeszcze na długi czas z nami chyba, że nie przetrwa użytkowania bo już trochę przeszła przez ten rok. 😊

 

PIERWSZA POMOC

Ostatnio temat leczenia, doktora i szpitala dość często pojawia się w naszych książkach i rozmowach, a do tego kilka dni temu Janek miał wypadek z rękę i pierwsze spotkanie z chirurgiem. Dlatego tym razem bawimy się w pierwszą pomoc. Na naszego pacjenta został wybrany słoń, najlepszy przyjaciel Janka. Historia jest taka, że słoń przewrócił się, został przywieziony karetką i teraz trzeba udzielić mu pierwszej pomocy. Wyciągnęłam z apteczki bandaż, plastry, jakąś strzykawkę i kilka innych rzeczy, które akurat mogłyby nam się przydać. Nie mieliśmy stetoskopu, więc badaliśmy słonia zwykłymi słuchawkami. Boląca noga została opatrzona, dostał zastrzyk i lekarstwo, temperatura zmierzona, słoń uratowany. Później w kolejce ustawiły się też inne zwierzęta, więc mieliśmy ręce pełne roboty. Jednak koniec zabawy okazał się niezbyt wychowawczy. Kiedy wszystkie zwierzęta zostały już opatrzone, Janek zaczął zrzucać je z kanapy, po to aby jeszcze raz udzielić im pierwszej pomocy. Nad tym musimy jeszcze popracować. 😊